Wywiad z 2012r

Jak twierdzi miłość do tej muzyki, do tego tańca po prostu ma w sobie. Pierwszy raz odkryła targ arabski, gwar, ruch, harmider i muzykę, której nie mogła się oprzeć, w 2007 roku, w Paryżu. W styczniu kolejnego roku przyjaciółka przysłała jej w prezencie czerwoną chustę z monetkami. I tak się zaczęło – najpierw kurs tańca brzucha, później dwa obozy tańca aż... sama zaczęła prowadzić zajęcia dla kobiet. Dziś Dorota Hołownia uczy tańca brzucha ponad sto kobiet. Bo to taniec, który tkwi w każdej kobiecie, taniec, który wyzwala kobiecość i kocie ruchy w każdej z nas.

 

Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Jaka jest historia tańca brzucha, korzenie?

 

Dorota Hołownia: Można powiedzieć, że korzenie są w każdej kobiecie – to poczucie bycia kobietą. Na przestrzeni lat zmienia się nieco jego przekaz – młode kobiety zalotnymi ruchami, które możemy obserwować na dyskotekach, wabią mężczyzn, później jest już mniej prokreacji w tańcu, a więcej bycia z innymi kobietami. Stąd to się właśnie bierze – kobiety mają potrzebę bycia nie tylko z mężczyznami, ale także z kobietami. Niegdyś były pierzarki – kobiety siadały razem i dały pierze. Spędzały ten czas razem nie tylko na pracy, ale także na wspieraniu się, rozmowach. Dziś pierzarek już może nie ma, ale potrzeba przebywania wśród kobiet została.

 

BM: Skąd nazwa wzięła się nazwa: taniec brzucha?

 

Dorota Hołownia: Raqs sharqi - Ta nazwa pochodzi z osiemnastego wieku, została nadana przez Zachodnią Europę, gdy nastąpiło zderzenie kultur: w Europie panowała wtedy moda na ciało zakute” w ubrania od stóp do głów, a tutaj kobiety były okryte zwiewnymi materiałami, było widać ich brzuchy. Gdy tancerka wykonuje shimmy dołem i górą – ruchy charakterystyczne w tym tańcu, to wygląda właśnie jakby poruszała brzuchem. Współcześnie mówi się też bellydance, co oznacza i taniec brzucha i taniec piękna.

 

BM: Właśnie, taniec brzucha miał chyba za zadanie przede wszystkim zabawiać mężczyzn?

 

Dorota Hołownia: Sama geneza tańca brzucha sięga bardzo daleko, właśnie od czasów gdy kobiety chciały tańczyć dla mężczyzn. Tutaj możemy dużo mówić o Starożytnej Fenicji i innych kulturach. Właściwie w każdej kulturze powstawały świątynie ku czci bogini matki, bogini miłości: bogini Asztarte, w Egipcie Isis, w Grecji Afrodyta, w katolickiej wierze – Matka Boska.  Często ten kult marki i kobiecości przejawiał się w aspektach najbardziej pierwotnych, dlatego w starych kulturach wiele czytamy o tańcu. Kolejna sprawa - gdy świątynie upadały, kobiety były porywane do haremów, to każda z nich musiała przykuć uwagę władcy. Wyróżnić się spośród pięćdziesięciu czy nawet stu kobiet było prawdziwym wyzwaniem, kobiety walczyły między sobą o względy maharadży i tak wytworzył się styl tańca Hamerski.

 

BM: A pasy z monetkami? Czy też mają swoją historię?

 

Dorota Hołownia: Dziewczyny, które musiały radzić sobie same, często dołączały do odjezdnych kapeli zabawiających publiczność. Tańczyły dla męskiej widowni, a ci, którym się taniec podobał, rzucali dziewczynie monety. Dziewczyny przypinały monety do swoich strojów  i stąd wzięła się tradycja pasa z monetkami, który jest używany w tańcu brzucha. Dziś byłyby to karty kredytowe!

Trzeba pamiętać o tym, że choć taniec brzucha postrzegany jest jako zmysłowy, to jednak istotą tego tańca jest wspólny taniec z kobietami. Dzielenie się czasem i obecnością, przebywanie wśród innych kobiet.

 

BM: A aspekty zdrowotne?

Dorota Hołownia: Jest wiele korzyści zdrowotnych wynikających z tańca brzucha. To praca z energią, ze zdrowiem, więc przekłada się i na nasze ciało i na samopoczucie. Wzmacniają się mięśnie przykręgosłupowe, mijają bóle szyjne, pracują nasze stawy, cała sylwetka zaczyna być wzmocniona... Taniec powoduje też rozruszanie zastałych partii mięśniowych, zwłaszcza w obrębie klatki piersiowej, ramion, pleców.... Następuje też poprawa koncentracji, wykonywanie ruchów w układzie, konieczność zapamiętania sekwencji ruchów – to powoduje, że pracują obydwie nasze półkule, że poprawia nam się pamięć. Taniec brzucha wyzwala rozwój świadomości ciała.

 

 

BM: Ruch fizyczny w ogóle najczęściej pozytywnie wpływa na akceptację swojego ciała. Taniec brzucha jednak wydaje się mieć szczególnie korzystne działanie w tym zakresie.

 

Dorota Hołownia: Ja sama poprzez taniec brzucha pozbyłam się kompleksów i to samo obserwuję u Pań, które przychodzą na zajęcia. Oczywiście nie następuje to w ciągu jednych czy dwóch zajęć – to proces, który trwa, czasem miesiącami. Wiele instruktorek tańca to kobiety wysokie, szczupłe, wpasowujące się w ten model lansowany przez media. Ja nie jestem ani szczupła, ani wysoka, więc  panie nie czują kompleksów.

 

 

BM: Czy są jakieś ograniczenia? Pani która od lat nie ćwiczyła, nie ma kondycji, a jej jedyny ruch to przejście z domu do samochodu – czy taka Pani może przyjść na zajęcia z tańca brzucha?

 

Dorota Hołownia: Nie ma ograniczeń jeżeli chodzi o kondycję czy wagę, ale trzeba sobie dać od pół roku - do dwóch lat systematycznych zajęć, żeby się nauczyć tańczyć. Wiele kobiet prostuje kolana, szarpią sobą, nie oddychają w trakcie, są zablokowane energetycznie. Uwolnienie ciała z własnych ograniczeń zajmuje trochę czasu, ale warto nad tym pracować, bo efekty bywają ogromne. Ważne, żeby własne bariery pokonywać powoli, spokojnie, we własnym tempie.

Wiele Pań ma kryzys – nie zrobię, nie umiem, i trzeba czasu, by przez ten kryzys przejść.

 

BM: Czy taniec ten sprzyja większemu kontaktowi z własną seksualnością? Być może z większym zaakceptowaniem tej sfery?

 

Dorota Hołownia: Na pewno. Wiele Pań po kilku miesiącach tańczenia zauważa u siebie większą ochotę na seks. Zmienia się postrzeganie własnego ciała, zmieniają się możliwości ruchowe, kobieta nabiera pewności siebie, pewności ruchów, staje się świadoma własnego ciała i własnej seksualności. To nie jest kwestia wieku a świadomości, tego, jak czujemy się z własnym ciałem. Na pewno zmienia się kontakt z mężczyznami, ruchy z tańca Panie wykorzystują na co dzień, zmienia się sposób poruszania, staje się bardziej zmysłowy, koci. Taniec brzucha, to taniec nie tylko samego brzucha – to praca twarzy, ramion, dłoni... I tak samo jest z seksem -  seks jest w spojrzeniu, w ruchach rąk, w mimice, w całym ciele, które pracuje.

 

BM: Moda na taniec uruchomiona kilka lat temu przez programy rozrywkowe zdaje się przemijać. Dlaczego popularność tańca brzucha nie maleje?

 

Dorota Hołownia: Może dlatego, że ten taniec propaguje inny wzorzec kobiecości. Inny, niż ten, który obecnie lansują media. Wspaniale ujęła to Pani, która przyszła do mnie na zajęcia a potem wysłała mi mail z podziękowaniami tej treści: „Witam pani Doroto, byłam dzisiaj na pokazach grup tańca brzucha i jestem pod ogromnym wrażeniem. to była ogromna siła energii kobiecej tak innej od preferowanych norm i wyobrażeń. nie tylko pani była w tańcu przepiękną kobietą , ale i wszystkie inne tańczące. Jestem pod wrażeniem tego, co robi pani dla kobiet w każdym wieku i o różnych możliwościach ciała. Sama czuje się zainspirowana do wydobycia swej kobiecości i eksponowania siebie taką jaka jestem. “ (pisownia org. - przyp. Red)

Taniec brzucha działa holistycznie – wpływa na psychikę, na ciało, na poczucie więzi z innymi kobietami. Budują się relacje oparte na przyjaźni, na pozytywnej zabawie. W szatni Panie przebierają się na zajęcia i jest to cały przekrój sylwetek, osobowości, zawodów. To zderzenie z żywymi kobietami, realnymi, właścicielkami przedsiębiorstw, kobiety, które są matkami, kobiet, które opiekują się chorymi mężami, kobiet z problemami... Każda z nich ma inną historię, lecz potrafią się wzajemnie wspierać. To co je łączy, to wspólna pasja jaką jest taniec brzucha i ogromna chęć by robić coś dla siebie.

 

BM: Dziękuję.

 

Wywiad przeprowadzony 01.08.2012r przez Beatę Mąkolska,

dostępy na http://www.wellnessday.eu/aktywnosc/607-taniec-brzucha-sila-kobiecej-energii